Zbliża się listopad…

Historia

“Zbliża się listopad, najgorszy dla mnie miesiąc. 😢
Moja historia jest dość tragiczna ze względu na to, że to w większości ja zdecydowałam o tym, co się stało.
Byłam mężatką 10 lat, miałam spokojne ustabilizowane życie pod każdym względem (jednak dość nudne, monotonia była problemem)
Pewnego dnia przyszedł do mnie do pracy pewien mężczyzna. Od tego momentu zaczął się mój dramat, a właściwie dramat kilku osób.
Na początku były rozmowy, uśmiechy, czasami flirt, wiedziałam, że mam męża, ale nie umiałam tego, co się dzieje powstrzymać.
Rozmawiałam z mężem o naszej monotonii w życiu, że tylko praca, dom, dziecko i tak w kółko od kilku lat. W zamian usłyszałam “jak Ci nie pasuje, to sobie zmień” i tak kilkakrotnie. Przez pół roku walczyłam o małżeństwo (terapia, rozmowy, próba zmiany), nie udało się. Postanowiłam odejść od męża, wiedziałam, że w pobliżu jest ON. Ten który poświęcał mi czas, uwagę, przy którym czułam tzw. motylki w brzuchu.

Zbliża się listopad – układanie życia na nowo


Po wyprowadzce męża związałam się z nim, było cudownie, byłam szczęśliwa, moja córka go uwielbiała (nie szukałam tatusia dla niej, miała dobrego ojca i miała z nim ciągły kontakt). Roku później postanowiliśmy wziąć ślub. Po tym wydarzeniu nic się nie zmieniło, nadal byliśmy szczęśliwi (tak mi się wydawało).
Pracowaliśmy razem, mieszkaliśmy razem, wszystko razem.
14 listopada były jego 35 urodziny, byli znajomi, była zabawa było wszystko dobrze.
Tydzień później 22 listopada będąc w pracy odebrałam telefon od jego siostry “D nie żyje”.
Nie wierzyłam w to, co usłyszałam, nie wiem jak dojechałam do domu (35 km jechałam jak w amoku).
Mój ukochany popełnił sam#bójstwo. 😢


Dlaczego? Co się stało? Dlaczego nic nie mówi? Dlaczego nic nie zauważyłam? Do dziś nie znam odpowiedzi, nie zostawił listu, nie odpowiedział na moje pytania. 22 listopada mijają 4 lata a ja? Terapia, depresja z powodu wyrzutów sumienia, które zżeraly mnie codziennie coraz mocniej. Zaczęłam pić, trwało to ponad rok, zawaliłam wszystko, pracę, znajomych , zamknęłam się w domu i piłam, codziennie bez przerwy.
Mój syn, wtedy 19-letni posprzątał moje puste butelki, kiedy zobaczyłam, ile tego jest byłam przerażona. Syn był przy mnie dzień i noc, zajmował się młodszą siostrą, domem, mną i szkołą… Któregoś dnia obudziłam się i powiedziałam sobie dość… Dość takiego życia w pijackim bagnie. Dość obciążania mojego syna obowiązkami.

Nowa ja…

Poszłam do nowej pracy, stanęłam na nogi i dzięki terapii wyszłam z depresji (tak mi się wydaje, tak też twierdził terapeuta).
Wieczorami wychodziłam na różne grupy na FB, pisałam z ludźmi o niczym, byle nie myśleć byle nie sięgać po kieliszek.
Tak poznałam swojego partnera, przez przypadek, przez Internet.
Początkowo pisaliśmy, nie wiedziałam o nim nic prócz tego, że jest sam po rozwodzie i ma syna. Nie chciałam wiedzieć, nie planowałam spotkania, nie chciałam się wiązać z nikim.
Pisałam mu o wszystkim, wiedział wszystko, mogłam się wygadać komuś, kto mnie nie oceniał, kto słuchał.. Tylko tyle albo, aż tyle. Zaprzyjaźniliśmy się.


Po prawie pół roku rozmów namówił mnie na spotkanie (okazało się, że mieszka w mieście obok mnie) po pierwszym spotkaniu nic mu nie obiecałam ,sobie również.
Nie wiem jak się to stało, ale jesteśmy razem, mieszkamy razem, planujemy wspólną przyszłość.
Kocham go, ale kocham też mojego D, ciągle o nim myślę, zastanawiam się, gdzie jest, czy jest przy nas, czy kiedyś się spotkamy…
Moje życie trwa nadal, doceniam to co mam, nie jestem sama, mam kochającego faceta przy sobie, który mnie rozumie i wspiera.
Czemu to piszę? Nie wiem, może po to, żeby wyrzucić to z siebie , może po to, żeby wam powiedzieć, że nasze życie będzie nadal trwało mimo tego co nas spotka w życiu, że nie ważne, ile razy życie skopie nam dupę, my nadal tu jesteśmy…
Bądźcie szczęśliwi i doceniajcie to, co macie, bo nigdy nie wiadomo kiedy nam los to odbierze.”

XxX

Jeśli macie podobne historię wysyłajcie je do nas lub publikujcie na naszym forum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *